Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Woreczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Woreczki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 kwietnia 2012

Taszki


Witam po dłuższej przerwie. Po tak długiej, ze aż ciężko zacząć...Nie wiem czy jeszcze ktoś tu w ogóle zagląda , mimo wszystko postanowiłam krotko się odezwać. W sumie ostatnio nie działo się u mnie za wiele, brak mi jakoś energii i zacięcia do realizacji pomysłów, których szczerze mówiąc również nie za wiele. No nic tak to czasem bywa, i w moim życiu pojawiają się martwe punkty. Tak sobie myślę ze aktywność blogowa to dobry sposób na wydostanie się z takiego właśnie marazmu. Mam nadzieje ze mój blog już wkrótce odżyje bowiem w maju wybieram się na dłużej do naszego ukochanego "Lipowego Siedliska". A tam inspiracji nie brakuje. Sama tamtejsza natura dostarczy mi z pewnością  wiele pomysłów do kreatywnych i zarazem pożytecznych działań. W sumie to nie planuje zbyt wiele. Jedyne czego pragnę to ogródek warzywny. Chciałabym również dokończyć prace nad starym kredensem, pozostała mi góra (opalanie i zdzieranie farby, szlifowanie i ewentualnie woskowanie, w celu zabezpieczenia powierzchni). Po za tym chce sporządzić trochę przetworów na zimę, nalewek, win i syropów, zebrać mniszka, kwiaty lipy, po prostu pożyć zgodnie z cyklem natury i cieszyć się każdym przeżytym tam dniem.  Wszystko na zasadzie mogę ale nic nie muszę. 

 Od dłuższego już czasu chodziły mi po głowie taszki, takie zwykle, proste, ekologiczne, bawełniane torby na zakupy. Długo się za nie zabierałam. Az w końcu  wykonałam dwie, z czego niezmiernie się ciesze bo jakoś tak je zaczęłam i od razu skończyłam, nie lubię gdy coś się zbyt długo ciągnie, gdy coś zacznę i długo nie kończę- moja zgroza, słomiany zapal bliźniaka. 
Oto moje taszki:

Taszka z nadrukiem "...i co ja robie tu???"
Materiał: 100% Bawełny





Taszka bez nadruku , choc myślałam o malym tekście w stylu: "obejmij drzewa", albo "pragnę objąć drzewa", 
stwierdziłam jednak ze to zbyteczne:)




I to byłoby dziś na tyle. Mam nadzieje ze pozostanę tu znowu na dłużej. 

Zycze miłego tygodnia.



poniedziałek, 18 października 2010

Moje pierwsze przygody z maszyna do szycia

Już od dłuższego czasu odczuwałam wielka potrzebę posiadania maszyny do szycia. Ową tęsknotę i pragnienie odczuł również mój P. i zrobił mi wielka niespodziankę w postaci tegoż oto prezentu.

Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo mnie tą maskotką ucieszyła. Mój P. , człowiek raczej pragmatyczny nie należny do mężczyzn, którzy biegają z kwiatami, czy innymi tego typu prezentami. Za to potrafi mnie zaskoczyć, niespodziankami typu: nowe martensy, które mi się już od dłuższego czasu marzyły, czy spontaniczny wyjazd autostopem na Mazury. To z reszta on pokazał mi ich piękno po raz pierwszy, na moje 19 urodziny. To był niezapomniany wyjazd.  Tak wiec nie mogę narzekać.

Oczywiście maszyny nigdy wcześniej nie obsługiwałam, a oglądając wasze piękne wytwory bardzo  zapragnęłam z szyciem poeksperymentować. Poza tym maszyna to sprzęt, który powinna, uważam każda kobieta posiadać, jeżeli jest jej to do życia niezbedne.
Jako pierwsze poszły pod nożyczki stare pościele. Strasznie spodobały mi się na wielu blogach widziane przesłodkie woreczki. Zaczęłam właśnie od nich. Niby takie proste, na pierwszy rzut oka "żadna filozofia" ale to była WALKA!!!!!. Nic nie wychodziło tak jak chciałam. Wszystko krzywe, dziesięć tysięcy razy prute i na nowo zszywane. Musze przyznać ze byłam bliska kapitulacji. Na szczęście z pomocą nadeszła ciocia Celinka, krawcowa z zawodu. Pokazała co i jak, dodała otuchy i wsparcia. Z zazdrością patrzyłam jak jej to gładko idzie. No ale cóż, to lata praktyki uczyniły z niej takiego mistrza. Najważniejsze, ze się nie podałam i nadal mam chęć z moja maszyna się zaprzyjaźnić. A oto co udało mi się w pocie czoła uszyć:

Ptaszki malowałam farba do tkanin, bo czegoś mi brakowało.

Tu zastosowałam metodę Decoupage.

W sumie z efektu jestem zadowolona, choć to jeszcze nie to czego bym chciała jeżeli chodzi o doskonałość wykończenia. Ale to w końcu początki, także nie mogę oczekiwać ze od razu będzie perfekcyjnie. Trening czyni mistrzem. Nie pozostaje mi nic innego jak dalsze próby i zmagania.
Życzę miłego wtorku.