Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lubie.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lubie.... Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 marca 2015

Przytulaki:Felek i Dusia

 Post znalezc można tez  na nowym blogu: 


Jak już wspomniałam wiele mam ostatnio czasu, chęci, energii  i pomysłów. Znowu szyje, a przy tym staram się tworzyć coś nowego, swojego. Parę tygodni temu skończyłam moja pierwsza samodzielnie zaprojektowana lalkę a lepiej powiedziawszy parkę. Chciałam aby lale były trochę inne, nie konieczne na pierwszy rzut oka piękne. Miały być takie nawet trochę brzydkie z wystającymi zębami, piegami, ale rozkosznie uśmiechnięte i zadowolone. Musze stwierdzić ze narysowanie mimiki i wyrazu twarzy to nie tak hop siup, zwłaszcza gdy natura nie wyposażyła człowieka w tego rodzaju talent. Oczy trochę mi nie wyszły i przez to lale maja nieco zły wyraz twarzy, a nie o to mi przecież chodziło. Na papierze jako wzór wyszły nieco lepiej. No nic trudno, mam nadzieje ze następne będą dokładnie takie jak chce. Moja Ala tak czy siak miała z nich wielka radość. Od razu powędrowały razem z nią do przedszkola. Czy furorę zrobiły, tego nie wiem. W każdym bądź razie Ala je lubi i chętnie się nimi bawi, a to najważniejsze.













Do uslyszenia

czwartek, 12 stycznia 2012

Panta rhei

Wszystko co dobre szybko się kończy, wszystko przemija, nic nie jest stale. Tak tez minęły święta i cały ich urok. A były to z pewnością jedne z piękniejszych chwil. Święta spędziliśmy tradycyjnie w gronie rodzinnym. Uwielbiam  atmosferę świąteczną, a przede wszystkim ten brak pospiechu. To korzystny czas na chwile zadumy, refleksji i wytchnienia. Okres pełen ciekawych spotkań i doznań. Takie tez były moje święta i końcówka roku 2011.
Zaraz po świętach ruszyliśmy na Mazury, do naszego ukochanego "Lipowego Siedliska" by w gronie przyjaciół odpocząć i wspólnie powitać nadchodzący Nowy Rok. Choć spędziliśmy tam zaledwie kilka dni to działo się wiele. Ach uśmiech pojawia się na twarzy gdy wracam wspomnieniami do tamtych jakże ulotnych momentów. Tam jakoś potrafię żyć i cieszyć się każdą nawet banalna chwila...Kocham tamtejsze poranki, nawet te z  bólem głowy po długiej, nieprzespanej nocy, bo owych nie brakuje, zapach parzonej  kawy unoszący się po naszej prostej ale jakże przytulnej kuchni, w tle grająca Troje, którą właśnie tam dla siebie odnalazłam i pokochałam. Uwielbiam popołudniowe spacery, wspólnie przygotowane i spożywane posiłki, które smakują jakby lepiej, intensywniej, i te niekończące się wieczory, bogate w zabawne, często do niczego zmierzające rozmowy i zwierzenia, dyskusje na temat sensu i bólu istnienia, nieuśpionego buntu, który tkwi w każdym z nas, śmieszne ale jakże rozkoszne opowieści o Panie Tadeuszu,  o wielkiej, niespełnionej, romantycznej miłości, o tym co przeżyte, doświadczone i nadal niezapomniane.Tegoroczny sylwester to istne szaleństwo, biorąc pod uwagę fakt w jakich warunkach się odbył. Ale to nieistotne, najważniejsze, ze była dobra zabawa w gronie ludzi których lubię, którzy są mi bliscy. A teraz przetrwać byle do wiosny:)




Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w tym jakże  negatywnie opisywanym w mediach roku 2012. Ja jednak wierze ze ten rok, to czas pełen gwałtownych zmian, przyspieszeń i niespodzianek. 

czwartek, 2 września 2010

Lubie....

Wczoraj Constancja zaprosiła mnie do zabawy w LUBIE, za co jej bardzo jeszcze raz dziękuję. Moja malutka Alunia śpi, także mam chwilkę czasu by się zrelaksować i napisać parę slow.

Niby sprawa tak oczywista, a jednak wymaga chwili zadumy, zagłębienia się w sobie, we własnym ja.

Co ja lubię???

Lubie moja rodzinkę, mojego P. i Aluszka, bo oni dają mi sile, szczęście i sens istnienia



Lubie moje Lipowe Siedlisko, które powoli tworze, nadaje mu kształtów i barw. Bo w nim czuje sie wolna i bezpieczna.

Lubie jesień, spadające liście z drzew, ten zapach kończącego się lata i nadchodzącej jesieni.





Lubie spacery z moimi bliskimi., bo wtedy czuje ze jesteśmy sobie bliscy, ze wiele nas łączy, ze mamy tylko siebie a to tak wiele.



Lubie piątkowe wieczorne spotkania garncarskie, bo mogę na nich w nieco inny ale jakże kreatywny sposób odpocząć i coś miłego własnymi rękoma stworzyć.



Lubie gdy żeglujemy po Mazurach, bo jest zawsze świetna ekipa i dobra zabawa.



Lubie port w Węgorzewie to dla mnie istne miejsce zatracenia, z którym wiąże wiele miłych i niezapomnianych wspomnień.

Lubie mazurskie wieczory przy ognisku, gitarze i niekończącym sie śpiewie, naszego grajka, ekipę z Lipowa, bo wtedy czuje ze żyję, ze jest mi dobrze.



Lubie moja stolarnie w której mogę ze starego zrobić coś nowego.



Lubie moja "szara" codzienność, swoje życie i wszystko co mnie otacza.
Do zabawy zapraszam wszystkich którzy są tu nowi, maja ochotę na chwile zadumy nad sobą.
Sczczegolne zaproszenie dla Asie i Wojtka: http://podlipami.blogspot.com/ oraz Miu.