Pozdrawiam i życzę miłego dnia:) |
piątek, 9 marca 2012
środa, 1 lutego 2012
Ku pamieci W. Szymborskiej
Odeszła od nas Wisława Szymborska, wspaniała polska poetka i noblistka. Jej wiersze pełne prawdy i mądrości towarzyszyły mi długo. Zwłaszcza w okresie buntu i niepokoju niejednokrotnie pomagały pogodzić się ze światem, odnaleźć własne ja, spojrzeć na otaczającą mnie rzeczywistość nieco inaczej krytycznie i jednocześnie z lekkim uśmiechem oraz nadzieja będzie dobrze, będzie lepiej.
Życie na poczekaniu
Życie na poczekaniu.
Przedstawienie bez próby.
Ciało bez przymiarki.
Głowa bez namysłu.
Nie znam roli, którą gram.
Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
O czym jest sztuka,
zgadywać muszę wprost na scenie.
Kiepsko przygotowana do zaszczytu życia,
narzucone mi tempo akcji znoszę z trudem.
Improwizuję, choć brzydzę się improwizacją.
Potykam się co krok o nieznajomość rzeczy.
Mój sposób bycia zatrąca zaściankiem.
Moje instynkty to amatorszczyzna.
Trema, tłumacząc mnie, tym bardziej upokarza.
Okoliczności łagodzące odczuwam jako okrutne.
Nie do cofnięcia słowa i odruchy,
nie doliczone gwiazdy,
charakter jak płaszcz w biegu dopinany -
oto żałosne skutki tej nagłości.
Gdyby choć jedną środę przećwiczyć zawczasu,
albo choć jeden czwartek raz jeszcze powtórzyć!
A tu już piątek nadchodzi z nie znanym mi scenariuszem.
Czy to w porządku - pytam
(z chrypką w głosie,
bo nawet mi nie dano odchrząknąć za kulisami).
Złudna jest myśl, że to tylko pobieżny egzamin
składany w prowizorycznym pomieszczeniu. Nie.
Stoję wśród dekoracji i widzę, jak są solidne.
Uderza mnie precyzja wszelkich rekwizytów.
Aparatura obrotowa działa od długiej już chwili.
Pozapalane zostały najdalsze nawet mgławice.
Och, nie mam wątpliwości, że to premiera.
I cokolwiek uczynię,
zamieni się na zawsze w to, co uczyniłam.
Wisława Szymborska
czwartek, 12 stycznia 2012
Panta rhei
Wszystko co dobre szybko się kończy, wszystko przemija, nic nie jest stale. Tak tez minęły święta i cały ich urok. A były to z pewnością jedne z piękniejszych chwil. Święta spędziliśmy tradycyjnie w gronie rodzinnym. Uwielbiam atmosferę świąteczną, a przede wszystkim ten brak pospiechu. To korzystny czas na chwile zadumy, refleksji i wytchnienia. Okres pełen ciekawych spotkań i doznań. Takie tez były moje święta i końcówka roku 2011.
Zaraz po świętach ruszyliśmy na Mazury, do naszego ukochanego "Lipowego Siedliska" by w gronie przyjaciół odpocząć i wspólnie powitać nadchodzący Nowy Rok. Choć spędziliśmy tam zaledwie kilka dni to działo się wiele. Ach uśmiech pojawia się na twarzy gdy wracam wspomnieniami do tamtych jakże ulotnych momentów. Tam jakoś potrafię żyć i cieszyć się każdą nawet banalna chwila...Kocham tamtejsze poranki, nawet te z bólem głowy po długiej, nieprzespanej nocy, bo owych nie brakuje, zapach parzonej kawy unoszący się po naszej prostej ale jakże przytulnej kuchni, w tle grająca Troje, którą właśnie tam dla siebie odnalazłam i pokochałam. Uwielbiam popołudniowe spacery, wspólnie przygotowane i spożywane posiłki, które smakują jakby lepiej, intensywniej, i te niekończące się wieczory, bogate w zabawne, często do niczego zmierzające rozmowy i zwierzenia, dyskusje na temat sensu i bólu istnienia, nieuśpionego buntu, który tkwi w każdym z nas, śmieszne ale jakże rozkoszne opowieści o Panie Tadeuszu, o wielkiej, niespełnionej, romantycznej miłości, o tym co przeżyte, doświadczone i nadal niezapomniane.Tegoroczny sylwester to istne szaleństwo, biorąc pod uwagę fakt w jakich warunkach się odbył. Ale to nieistotne, najważniejsze, ze była dobra zabawa w gronie ludzi których lubię, którzy są mi bliscy. A teraz przetrwać byle do wiosny:)
Zaraz po świętach ruszyliśmy na Mazury, do naszego ukochanego "Lipowego Siedliska" by w gronie przyjaciół odpocząć i wspólnie powitać nadchodzący Nowy Rok. Choć spędziliśmy tam zaledwie kilka dni to działo się wiele. Ach uśmiech pojawia się na twarzy gdy wracam wspomnieniami do tamtych jakże ulotnych momentów. Tam jakoś potrafię żyć i cieszyć się każdą nawet banalna chwila...Kocham tamtejsze poranki, nawet te z bólem głowy po długiej, nieprzespanej nocy, bo owych nie brakuje, zapach parzonej kawy unoszący się po naszej prostej ale jakże przytulnej kuchni, w tle grająca Troje, którą właśnie tam dla siebie odnalazłam i pokochałam. Uwielbiam popołudniowe spacery, wspólnie przygotowane i spożywane posiłki, które smakują jakby lepiej, intensywniej, i te niekończące się wieczory, bogate w zabawne, często do niczego zmierzające rozmowy i zwierzenia, dyskusje na temat sensu i bólu istnienia, nieuśpionego buntu, który tkwi w każdym z nas, śmieszne ale jakże rozkoszne opowieści o Panie Tadeuszu, o wielkiej, niespełnionej, romantycznej miłości, o tym co przeżyte, doświadczone i nadal niezapomniane.Tegoroczny sylwester to istne szaleństwo, biorąc pod uwagę fakt w jakich warunkach się odbył. Ale to nieistotne, najważniejsze, ze była dobra zabawa w gronie ludzi których lubię, którzy są mi bliscy. A teraz przetrwać byle do wiosny:)
wtorek, 13 grudnia 2011
Swieta, Swieta , Swieta:)
Lubie Świętą i już z niecierpliwością na nie czekam. Jak zwykle tak i w tym roku święta spędzamy w Polsce w gronie rodziny i przyjaciół. Zaraz po Bożym Narodzeniu uciekamy dalej na północ, do naszego Lipowego Siedliska. W tym roku uzbiera się nieco większa ekipa naszych przyjaciół, którzy zdecydowali się do nas dołączyć by wspólnie powitać Nowy Rok. Także Szykuje się niezła zabawa:):):) Poki co czekam i rozkoszuje się przedświąteczna atmosfera.W tym roku wykonałam jak na razie niewiele świątecznych dekoracji, mam nadzieje ze uda mi się nadrobić zaległości, hmm.... zobaczymy.
Tak wygląda mój tegoroczny adwentowy stroik. Przemalowałam również świąteczne lampki, były czerwone, myślę ze w czerni prezentują się lepiej, bynajmniej korzystniej pasują do czarno-białej kuchni.
Ostatnio znowu sporo szyłam. Najbardziej zadowolona jestem z kalendarza adwentowego, w postaci lali, która ma około 150 cm. długości.
życzę wszystkim miłego dnia i do usłyszenia!!!!
czwartek, 8 grudnia 2011
Mydełkowe Szaleństwo
Witam wszystkich po dłuższej przerwie. Sztuka tworzenia mydeł pochłonęła mnie chyba już na dobre. Choć to dopiero początek to w głowie mnóstwo kolejnych pomysłów. Przede mną jeszcze długa droga ale nie od razu Rzym zbudowano. Oto moje kolejne mydlane wytworki:
Lipowa rozkosz:
Naturalne mydło roślinne z olejkiem eterycznym z trawy cytrynowej. Powstało z:
oliwy z oliwek, oleju kokosowego, palmowego, ryżowego, rzepakowego i słonecznikowego na bazie ekstraktu z lipy z dodatkiem suszonych kwiatów lipy.
oliwy z oliwek, oleju kokosowego, palmowego, ryżowego, rzepakowego i słonecznikowego na bazie ekstraktu z lipy z dodatkiem suszonych kwiatów lipy.
Słoneczne muśniecie
Naturalne mydło roślinne z olejkiem eterycznym z pomarańczy. Powstało z:
oliwy z oliwek, oleju kokosowego, palmowego, ryżowego, rzepakowego i słonecznikowego z dodatkiem ekstraktu z marchwi.
Naturalne mydło roślinne z olejkiem eterycznym z pomarańczy. Powstało z:
oliwy z oliwek, oleju kokosowego, palmowego, ryżowego, rzepakowego i słonecznikowego z dodatkiem ekstraktu z marchwi.
Mydełka wykonałam ręcznie stosując naturalne, wysokiej jakości oleje roślinne. Nie zawierają one zatem żadnych chemicznych stabilizatorów i środków konserwujących, jak to niestety często bywa w przypadku mydeł wyprodukowanych tradycyjna technologia chemiczna. Dodatkowo zostały wzbogacone o naturalne, wysokowartościowe olejki eteryczne i pigmenty roślinne. Mydełka dobrze się pienia, świetnie nawilżają i oczyszczają skore, wspaniale nadają się do cery, suchej i wrażliwej.
Dlaczego mydła? Rzemiosłem tym zaraziłam się od mojej koleżanki, która tworzy naprawdę wspaniale, wysokowartościowe mydlane produkty. Mydlarstwo to rzemiosło, które posiada bardzo długą i bogata tradycje. W Polsce z tego co zauważyłam jeszcze nie aż tak rozpowszechnione.
Na tym dziś kończę i życzę miłego dnia!!!!!
piątek, 14 października 2011
wtorek, 11 października 2011
Tildowo-Mydelkowo
Jak ten czas szybko biegnie, chwile przemykają przez palce...Znowu upłynęło sporo czasu od mojego ostatniego wpisu. Co nie oznacza, ze mój pociąg do kreatywnych wariacji zamarł. Wręcz przeciwnie, jesienna aura i coraz dłuższe wieczory obudziły we mnie na nowo chęć działania, tworzenia. W głowie mnóstwo pomysłów. Zacznę od sztuki tworzenia naturalnych mydełek, która pochłonęła mnie na dobre. " Robie mydla", brzmi to banalnie ale frajdy przy tym mnóstwo. Oto moje pierwsze mydlane wywrotki:
Mydełko rumiankowe
Ziołowe mydełka z dodatkiem melisy i cytryny
Mydełko z kawałkami owoców tropikalnych
Mydełka te wykonałam własnoręcznie i muszę przyznać, jestem nimi zachwycona bo dobrze się pienia i do tego pełnia funkcje pilingu. Choć nie dodawałam do nich olejków eterycznych to pachną przyjemnie. Co najważniejsze wykonane są z naturalnych składników, nie zawierają żadnych środków konserwujących. Dla wrażliwej skory idealne rozwiązanie, a przy tym tyle dobrej zabawy. Wczoraj wykonałam kolejne, bardzo ciekawa jestem efektu końcowego. Mydełka leżą sobie i muszą dojrzewać tak jak dobry ser ok. 4-7 tygodni, także kolejne fotki już wkrótce.
Ostatnio bardzo dużo szyje, powstały oczywiście kolejne Tildy.
Dzisiaj odwiedziłam moja ulubiona szperanie rupieci i znalazłam sporo fajnych rzeczy: ramy na zdjęcia, talerze, regal, lampę itd. trochę wszystko poprzerabiam, nadam nowegocharakteru i bedzie idealnie. Moimi zdobyczami pochwale sie w kolejnym poscie.
Dzięki za odwiedziny , trzymajcie się cieplutko!!!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


