czwartek, 13 września 2012

Czarno-bialo

Witam,
Czarno-białe, zakochałam się w tej konstelacji barw, jest świetna, dwie skrajności, jakże mocno się przyciągające i wzajemnie kontrastujące. Uwaga będzie sporo fotek!!!!:):):)












Leżak i krzesełko  Ali w nowym wcieleniu













 Oczywiście marzy mi się jeszcze sporo, np. nowy stół, oczywiście drewniany, duży i naturalnie biały ale i to już w krotce.

Pozdrawiam

wtorek, 28 sierpnia 2012

Powrot...

Witam,
 po kolejnej dłuższej przerwie. Wróciłam....choć było ciężko....Na szczęście w tym roku dość szybko doszłam do siebie i codzienne życie jakoś płynie. Aktualnie rozglądam się za praca, choć przyznam, ze nie jest łatwo, w końcu ostatnie trzy lata spędziłam w domu z czym bardzo dobrze się czułam. Nowa praca to nowe wyzwanie i naturalnie nowy stresik. No ale nic, w końcu  nie po to człowiek studiował aby resztę życia spędzić w domu, a i trochę grosza tez się przyda. A ze swoim lekiem i obawami muszę sobie poradzić. Trzymajcie za mnie kciuki. Ostanie dni mijają mi dość szybko i w sumie przyjemnie. Trochę znowu szyje, oto dwie ostanie Tildy, kocham je w takich właśnie tonacjach. 





Poza tym zastanawiam się nad podejściem do egzaminu Goethe -Zertyfikat C2 "Großes Deutsches Sprachdiplom". Tak sobie myślę, ze fajnie byłoby trochę się dokształcić i spróbować. Moze ktoś z was wie, czy z takim certyfikatem, plus dodatkowe kursy pedagogiczno-dydaktyczne można uczyć języka niemieckiego w szkołach państwowych lub prywatnych szkołach językowych? Z zawodu jestem pedagogiem, studiowałam  w Niemczech Soziale Arbeit (Prace Socjalna) . Tak się zastanawiam czy gdybyśmy wrócili do kraju, czy z takimi uprawnieniami miałabym szanse na prace nauczyciela języka niemieckiego. Moze  ktoś z was się orientuje i coś poradzi. Goethe Institut prowadzi wiele fajnych kursów. Najbardziej interesuje mnie tzw. Fernstudium: http://www.goethe.de/lhr/prj/dll/deindex.htm, niestety dopiero powstaje, a start jest przewidywany na początek roku 2014. Ciekawy jest również kurs metodyka i dydaktyka nauki języka niemieckiego dla osób, które nie ukończyły Germanistyki, a chciałyby prowadzić korepetycje albo uczyć niemieckiego w szkołach językowych: http://www.goethe.de/lrn/prj/for/kur/mud/deindex.htm, na który się chyba zdecyduje.


Na dziś to już tyle, biegnę odebrać Ale z przedszkola:):):) 
Pozdrowionka


       

niedziela, 10 czerwca 2012

Rower to fajna sprawa...


ROWER to fajna sprawa, zwłaszcza gdy jest się na "końcu świata", bez auta. Do najbliższego sklepu jakieś 4km, do miasta 25 km, za to puszcza Borecka z całym jej zasobem tuz pod nosem. O zbędne kilogramy i spadek kondycji nie muszę się martwic, a apetyt dopisuje i to bardzo. Fotelik dla mojej Aluni mam, także mobilna jestem i to cala gębą. Wyprawy rowerowe maja w sobie szczególny urok, pozwalają na bliższe obcowanie z natura, jej łagodzącym pięknem i co najlepsze pozbawiają człowieka codziennych, natrętnych zmartwień krążących wokół pustego baku i masakrycznych ceny paliwa, wszystkie wrażenia i doznania zupełnie gratis. Jeżdżę wiec sobie na tym moim nie do końca sprawnym rowerze (o ile można ten dwukółkowym sprzęt rowerem nazwać) i poznaje okolice z zupełnie innej perspektywy. Nagle dostrzegam domy, drogi, krajobrazy, które jakoś zwłaszcza podczas jazdy samochodem umykały. 





Uwielbiam te przydrożne kapliczki ,maja w sobie taki specyficzny urok. Nawet nie wiedziałam, ze stoją przed, w środku i na kocu wiosek. Musze poczytać trochę na ich temat, ciekawi mnie jaka funkcje pełnią dziś, a jaka w historii, jakie znaczenie maja dla mieszkańców, czy istniej różnice regionalne?
Sa cudowne, takie polskie, takie swojskie...


wieczorna pora






a to moje ulubione miejskie, widok na Jez. Łękuk



tuz przed burza







Puszcza Borecka




Podczas przejażdżki przez puszcze Borecka natrafiam na bagna,
jest ich tam bardzo wiele i robią wrażenie.



.


Pozdrawiam i życzę miłego poniedziałku:)



sobota, 2 czerwca 2012

Syrop/Miod z mniszka lekarskiego


Po tygodniowym słońcu i dość upalnych majowych dniach, pogoda wywinęła nam figla i zmieniła swa aurę. Czerwiec przywitał nas deszczem . Nad Lipowym Siedliskiem zaległa gruba warstwa chmur, od kilku dni pada i jest dość chłodno. Na wyraźne przejaśnienia i poprawę pogody do końca tygodnia nie ma co liczyć.  Mimo wszystko mam się dobrze. Nawet poranne godzinne czekanie w deszczu na sklep obwoźny nie zdołało popsuć mojego dobrego nastroju. Spragniona świeżych bułeczek zmokłam przeokropnie, ale tak to już bywa, gdy człowiek do jezdny nie wyznaje się na tutejszych zwyczajach i nieoficjalnych ustaleniach. Teraz siedzę sobie w cieplutkiej, przytulnej kuchni, pije poranna kawkę, pale w piecu i rozkoszuje się sielska, domowa atmosfera. Moja mala księżniczka siedzi obok i z dziecięca rozkoszą maluje farbami kolejny obrazek tym razem dla tatusia. Korzystając z chwili, umieszczam przepis na MIÓD /SYROP Z MNISZKA LEKARSKIEGO.

Syrop lub miód z mniszka
Składniki:
ok. 500 kwiatów z mlecza
2 L wody
2 kg cukru
1 cytryna
2 pomarańcze




Sposób przygotowania:

1. Na zbiór płatków wyruszamy w słoneczny dzień. Ale uwaga, trzeba się śpieszyć, bo po południu lub podczas pochmurnej pogody kwiaty mniszka się zamykają. W maju nazbieranie pełnego koszyka zajmuje zaledwie około pół godziny. Z kwiatka wyskubujemy same płatki, bo tylko z nich można zrobić syrop lub wino o dobrym smaku. Pozostałe części rośliny zawierają bowiem biały, gorzki sok mleczny. 
2. Uzbierane i oskubane płatki  zalewamy ok. 2 L wrzątku i odstawiamy na ok. 24 godziny, aby się dobrze zaparzyły, w ten sposób nie tracą one swej cennej zawartości. 
3. Wywar przelewam przez sito, dobrze wyciskaj ac przy tym płatki.
4. Wywar stawiamy na ogniu, dodajemy sok z cytryn, pokrojona w kostki pomarańczę, cukier i gotujemy na malutkim ogniu ok. 2 godziny, aż do uzyskania konsystencji syropu, potem jeszcze troszkę zgęstnieje. Możecie gotować dłużej jeśli chcecie gęstszy „miodek”. Ogień powinien być niewielki a całość ma pyrkać a nie buzować.

5. Przelewamy do słoików i gotowe. Można trzymać kilka miesięcy.



Syrop/Miód z mniszka nadaje się na kanapki a także jako dodatek do pierników czy innych ciast. Osobiście najchętniej stosuje go jako dodatek do herbaty czy grzanego piwa.
Nie wolno go przechowywać w lodówce, bo szybko skrystalizuje. W tracie gotowania do syropu przechodzą z kwiatków cenne substancje - między innymi żółte barwniki z grupy karotenoidów i związki flawonowe. Wpływają one na wzmocnienie naczyń krwionośnych, działają moczopędnie i rozkurczająco.Co więcej, syrop z mniszka lekarskiego (popularnie zwanego mleczem) ma też właściwości lecznicze, zimą będzie nieocenionym pomocnikiem przy infekcjach gardłowych, zaraz po domowym syropie z cebuli.
W sprzedaży spotyka się też prawdziwy miód produkowany przez pszczoły z nektaru tych kwiatów. Miód mniszkowy zalecany jest rekonwalescentom na wzmocnienie, dobry jest też dla chorych na nerki i wątrobę.
 Pozdrawiam i do usłyszenia







niedziela, 27 maja 2012

Nasz domek...

Zamieszkamy pod wspólnym dachem
przed obcymi zamkniemy drzwi
posadzimy przed domem kwiaty
których nocą nie zerwie nikt
przyniesiemy suchego drzewa,
żeby zimą nie było źle
parę jabłek i trochę chleba
co nam starczą na cały wiek
Przeczekamy każdy losu kaprys zły
Żeby potem żyć normalnie żyć

Wymyśliłam sobie domek, taki mały, skromny z czerwona dachówka. I proszę oto jest.  Stoi sobie na niewielkim wzgórzu, w uroczej, malowniczej i jakże przyjaznej wiosce mazurskiej. Taki wymarzony, coraz bardziej oswojony. Kocham ten nasz mały domek. Urzeka mnie jego ciepły i przyjazny klimat. Uwielbiam wieczory, gdy zachodzące słońce, swym delikatnym spojrzeniem próbuje wkraść się do środka. Ciepły blask, rozświetla jego wnętrze i nadaje mu swoistego uroku i wdzięku













I ta cisza ten spokój. 
Ach marzy mi się pozostać tu na stale. Cudownie byłoby moc tu żyć. Powoli remontować gore, zadbać o sad i ogród. Realizować kolejne marzenia i wizje. Stworzyć dom, pachnący chlebem i ziołami, otwarty dla naszych bliskich, pełen życia i radości. Dom, który byłby ostoja i schronieniem dla naszych dzieci, dom do którego zawsze chętnie się wraca, bo jest w nim ciepło i przytulnie. Marzy mi się spokojny, prosty byt. 






Choć pewnie nie raz nadeszłyby ciężkie chwile palne rezygnacji i zwątpienia, to sil i nadziei na lepsze jutro dodawałyby  nam  cudowne wschody słońca nad puszcza, cisza od której huczy w uszach, zapach skoszonej laki. Otaczającą nas natura jej piękno koiłoby nasze zmęczenie. Sarna podchodząca pod dom, spacerujące w pobliżu żurawie, unoszące się nad dachami bociany kolejny raz potwierdzałyby gasnące przekonanie "to był dobry wybór, tu jesteśmy mimo wszystko szczęśliwi". Bo przecież człowiekowi do szczęścia potrzebne jest tak niewiele. Po co ta cala pogon, ten szalony wyścig, za czym?????
Czy nam się uda, czas pokarze, ja coraz bardziej wierze ze tak, to i to już w krotce. 


Dzis niedziela, przepiękna pogoda, z czego należy korzystać, zaraz po obiadku wybieram się na kolejna wycieczkę rowerowa, kierunek puszcza Borecka, gdzie rządzi żubr, cel Folwark Łękuk.

Milego dnia